Mikołajkowa Bajeczka

Wracaliśmy z Aldonką i Kotem Stefanem do naszych domków po wspaniałej bitwie na śnieżki. Mała Myszka chuchała w swoje przemarznięte łapki, a Pan Kot co chwilkę otrząsał swoje futerko z pozostałości śnieżnych płatków. Wydawał przy tym bardzo śmieszny odgłos! Coś pomiędzy fuknięciem a mruczeniem.

- Ehhh, szkoda, że ten dzień musi się skończyć – zadumałem się nieco smutny.

- Jak to?- zdziwiła się Aldonka - Misiu czy nie wiesz jaką dzisiaj mamy noc? – zapytała swoim cieniutkim mysim głosikiem.

- Aldonko, zadaje się, że dość ciemna – odpowiedziałem rzeczowo.

- Hmmmm, niby słuszna odpowiedź Misiu, jednak mam wrażenie, że nasza Aldonka ma zupełnie co innego na myśli – włączył się do rozmowy Pan Kot.

- Ooo, czyli to jakaś wyjątkowa noc, a ja nic o niej nie wiem! Aldonko, czy to jakaś tajemnica? – zapytałem z ekscytacji podskakując na swoich małych, pluszowych łapkach.

- Eldomisiu – zaczęła poważnie Aldonka i zniżyła głos  – To jedna z najbardziej magicznych nocy!- zakończyła prawie szeptem.

- Ojoj! - aż zadrżałem z podniecania.

- Dzisiaj MIKOŁAJKI! – wykrzyknęła uradowana Aldonka.

- Mikołajki? – powtórzyłem to nowe dla mnie słowo. – Nic o tym nie wiem!

- Czyżby nasz kochany Miś nigdy obchodził tego święta ? – zatroskał się Pan Kot.

- Nieeee, myślę, że nie – odpowiedziałem. – A co powinienem zrobić?

- Najpiękniejsze jest to…. że prawie nic J! Tej nocy w Twoich butkach albo pod poduszką pojawi się mały prezencik! Musisz tylko zadbać o to, żeby kapciuszki stały równo pod łóżeczkiem!- pouczył mnie Kot Stefan.

- Ojej, cudownie! Ale kto zostawia te prezenty? Małe Mikołajki ? – dopytywałam się ciekawy wszystkiego co ma związek z tym cudownym, nowopoznanym świętem.

- Hmmmm….. - zadumał się Pan Kot – To dobre pytanie Misiu, jednak nikt nie zna na nie odpowiedzi. Nie widomo, czy robi to sam Mikołaj, czy faktycznie ma maleńkich pomocników.

- Wiele Dzieci się nad tym zastanawia – wtrąciła Myszka. - Są nawet takie, które obiecują sobie, że  nie zasną, żeby sprawdzić, kto podkłada te wszystkie skarby. I wiesz? Nigdy jeszcze nikomu nie udało się tego sprawdzić! To tajemnica nad tajemnice! – wyszeptała przejęta Aldonka.

- Ale takie tajemnicy to akurat lubimy!-  zaśmiał się Pan Kot

- Ojej, teraz chciałbym, żeby jak najszybciej było rano! – wykrzyknąłem, a Mała Myszka i Pan Kot zanieśli się śmiechem!

Popędziłem szybko do mojej Eldomisiowej pluszowej chatki między 4 regałem z mikserami a wielka witryną z czajnikami. Wyszczotkowałem ząbki, założyłem swoją najładniejszą misiową piżamkę w zielone choinki i równiutko ustawiłem swoje pluszowe kapciuszki. Sprawdziłem także, czy aby na pewno pod poduszką nie zostawiłem żadnych zabawek i książek. Skoro moim gościem mają być małe Mikołajki albo i sam Mikołaj wszystko musi być tip-top!

Po chwili wstałem, przyniosłem z kuchni koszyczek pachnących mandarynek i ustawiłem go obok kapciuszków. Nie wypada przecież przyjmować gości bez małego poczęstunku!

 Już nie mogę się doczekać! A Wy ?